BlogRozmyślania

Miłość w czasach zarazy

Cheung Chau

[vc_row][vc_column][vc_empty_space][vc_single_image image=”18355″ img_size=”large” alignment=”center” style=”vc_box_rounded” onclick=”link_image”][vc_empty_space height=”6px”][vc_column_text]

Społeczeństwo w Polsce oczekując (i panikując) na pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w kraju, powinno jasno zdać sobie sprawę z wielu ograniczeń z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć, gdy już dojdzie do epidemii. I nie regularne mycie rąk czy noszenie maseczek mam tutaj na myśli.

Gdy już wybuchnie epidemia, z nadzieją że jednak do tego nie dojdzie, będziemy musieli na jakiś czas zapomnieć o podawaniu rąk na powitanie, „piątkach”, czułym przytulaniu a w szczególności pocałunkach… Brzmi to strasznie złowieszczo…

Światowa Organizacja Zdrowia nie zaleca jeszcze nałożenia zakazu na uściski i pocałunki, ale jej wytyczne sugerują, że może nie być to taki zły pomysł. O ile w Japonii, gdzie ukłon odkrywa nadal ważną rolę przy powitaniu a i publiczne pocałunki nie są powszechne, kłopotu z ograniczeniem czułości nie będzie. Nieco gorzej może już być we Francji, Włoszech, Anglii ale i konserwatywnej Polsce.

W Wielkiej Brytanii w Walentynki tabloidy, w tym Daily Mail i The Sun, ubolewały nad radą wirusologa Johna Oxforda, że Brytyjczycy powinni utrzymać dystans, a nie angażować się w dotykowe pozdrowienia. Chyba mało kto już pamięta, że Król Anglii Henryk VI zabronił całowania w 1439 r. walcząc z epidemią dżumy. To pokazuje jednak z jakim emocjonalnym ciężarem większość z nas będzie miała do czynienia.

Przypomina mi się zdjęcie z Hongkongu, z epidemii koronawirusa Sars w latach 2003-2004. Siedzące w parku na ławkach w dużej odległości matka z córką, obie w maseczkach i rozmawiające przez komórki.

Epidemiolodzy twierdzą, że ograniczenie kontaktu może pomóc spowolnić marsz choroby, która pojawiła się w kilkudziesięciu krajach w ciągu zaledwie dwóch miesięcy i zabiła ponad 2700 osób. To jedna z niewielu rzeczy, które możesz zrobić sam, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia – radzą specjaliści

Na początku miesiąca prezydent Chin Xi Jinping (choć może kiepski to autorytet) pojawił się publicznie po dłużej nieobecności radząc, by lepiej nie podawać sobie rąk. W Hongkongu i Singapurze kolorowa prasa promuje uszczypnięcie partnera zamiast pocałunku. Nie inaczej jest w Wietnamie czy Malezji.

Niezależnie od zaleceń różnych ekspertów, na pewno nie powinniśmy zrezygnować w kontaktach z bliskimi, z wszystkich czułości. A jeśli już przyjdzie nam uścisnąć czyjąś dłoń, jak słynny detektyw Monk, użyjmy natychmiast dezynfekującej chusteczki lub żelu.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.